Drukarnia możliwości
Przez kilka dni w lutym i lipcu około 100 krajowych i międzynarodowych grafików, ilustratorów, artystów ulicznych i fanów grafiki spotyka się w Urban Spree Gallery, aby pokazać swoje dzieła.
Impreza Berlin Graphic Days przyciąga i zachwyca różnorodnością prac i artystów. Odwiedziłam berlińską galerię i jestem pełna podziwu dla graficznych talentów wśród których nie zabrakło również artystów z Polski.
Kalendarz psoTy 2017 w wersji finalnej. Zobaczcie, jak czworonogi prezentują się na 12 kartach.
Jest przynajmniej 10 powodów, dla których warto kupić kalendarz psoTy. Dziewięć z nich wiąże się z pomaganiem psiakom, a jeden z tym, że można spędzić cały rok w towarzystwie świetnych zdjęć czworonogów. Za tym wyjątkowym projektem stoją: OESU. 247studio Karol Imialkowski Kaj Ga Photo by: Bartek Sadowski
Doby cierpliwej pracy, godzin tworzenia scenografii, hektolitry kawy, morze łez wzruszenia i eksplozje śmiechu – tak w skrócie można opisać to, co działo się podczas sesji do wyjątkowego kalendarza psoTy 2017, który charytatywnie drukujemy, aby pomóc czworonogom z Fundacja Dwa Plus Cztery.
Scenografia to dzieło dwóch diabelnie zdolnych i mega ambitnych artystów: OESU. i Karol Imialkowski. Zaprojektowane przez nich cyfry miesięcy z różnych przedmiotów powaliły nas na ziemię niczym wskakujący na ramiona wilczur. Wszystko z pazurem ujął w kadr niesamowity Photo by: Bartek Sadowski. Najwierniejszą fanką i koordynatorką kalendarza jest nasza marketing manager Kaj Ga, która zaprosiła do współpracy wszystkich artystów.
Pocztówki – droga, którą pokonały w swojej długiej historii istnienia, jest jak podróż do odległej galaktyki. To podróż etapowa: najpierw przez wszystkie lata świet(l)ności, potem zapomnienia i w końcu powrotu w prawdziwie gwiazdorskim stylu.
Pocztówka po okrążeniu wszystkich galaktyk znów wraca na ziemię, ale tym razem z podwójną siłą. Paradoksalnie projekty, które możemy podziwiać na pocztówkach wcale na ziemię nie sprowadzają. Wręcz przeciwnie – odrywają nas od codzienności w jakiś cudownie kosmiczny sposób, tak że całkowicie zatracamy się w tym małym skrawku papieru, z wrażenia zaczyna nawet brakować powietrza (przynajmniej, ja tak mam).
