Swoje chwalicie, cudzego nie znacie – można byłoby napisać przy tym artykule. Poznajcie więc ciekawe projekty kalendarzy ze świata. Warte są poświęcenia choć odrobiny czasu, bo przecież pomagają nam odmierzać to, co tak nieubłaganie goni do przodu. Niektóre zachwycają prostotą, inne zadziwiają pomysłem. Wszystkie łączy jedno – bez nich trudno byłoby cokolwiek zaplanować. I to bez względu na to, czy zajmują pół ściany w biurze czy mieszczą się w kieszeni. Inspiracje zaczynamy od kalendarza najbliższemu naszemu sercu, potem kolejność już przypadkowa. Ciekawe, który zdobędzie Wasze serce?
Drukarnia możliwości
Przed Wami subiektywny przegląd polskich kalendarzy na 2016 rok. I choć teraz już pewnie wszystkie wiszą na ścianach, stoją na biurkach, gubią się w torebkach to przeszły długą drogę do tego etapu. Wszystkie kalendarze łączy jedno: proces powstawania. Najpierw musi pojawić się pomysł, potem jest projektowanie, na końcu wykonanie. I wiem, że nad każdym z nich ktoś spędził niejedną noc w InDesign, niejeden poranek w Photoshopie i niejedno popołudnie w drukarni. Ale efekt końcowy jest wart wytężonej pracy. Zobaczcie sami.
Kupiłeś samochód – patrzysz na niego i oczom nie wierzysz, udało się! Duma rozpiera nie tylko Ciebie, ale również Twoją rodzinę. Wszyscy Ci gratulują, rano każdy pyta nie o Ciebie, ale o Twój samochód. Jeździsz nim codziennie, choć masz dwa kroki do pracy. Dbasz o niego i bacznie pilnujesz, aby nikt nie zarysował lakieru. Nawet Twój kot czuje się zaniedbany, bo każdą wolną chwilę poświęcasz teraz motoryzacji.
Satysfakcja ze współpracy i lojalność wobec marki – to dwa główne aspekty, które analizowano poprzez badanie Klientów drukomat.pl. Agencja badawcza Inquisio.research sprawdziła grupę 600 losowo wybranych agencji reklamowych, Klientów naszego portalu. Zobaczcie jakie obszary cenią najbardziej odbiorcy naszych usług. Podpowiemy tylko, że notowania mamy bardzo wysokie.
Podobno, aby zostać drukarzem wystarczy znać cztery kolory. Nie wystarczy, potrzeba wielu cech, aby dobrze wykonywać ten zawód. Sami drukarze mówią, że liczy się przede wszystkim gen pigmentu. Co to takiego? To kumulacja podzielności uwagi, koncentracji, bystrości i wytrzymałości fizycznej długodystansowca. Przydaje się sokoli wzrok, wyczucie kolorystyki, odporność na stres i coś, co sprawia, że władają Heidelbergami, jak prawdziwi władcy swoimi królestwami. Magda, która zarządza działem graficznym w drukarni, a po godzinach robi cukiernicze cuda, przygotowała dla naszych władców kolorów niespodziankę – CMYK-owy tort. Wszystkiego dobrego we wszystkich kolorach, drukarze!
